czwartek, 30 października 2008

trip to trip


[Hollywood Multiplex_obok Gasometrów]


[lustrzanka]+[roomz]



[adaptacja Gasometrów na funkcje mieszkalne_Coop Himmelb(l)au_robi wrażenie_kozak]


[mieszkaniówka obok Gasometrów_klocki ścięte]


[Spitellau Viaducts_mieszkaniówka Zahy Hadid_szkoda że nie wykończyła tego na bogato...]


[ekologiczna spalarnia śmieci Hundertwassera_żyje i dymi]


[Stephanplatz_gostek skrobie sobie Narodzenie Wenus pastelami]


[powrót]

____uczelniane_korytarze

[na załączonych obrazkach widać jak studynty szprejują...sobie w uczelni







czwartek, 16 października 2008

pan MUMOK pali zwoje

[w ostatnią niedzielę wybraliśmy się TAM w licznym gronie, (ponieważ wizytacja z Krakowa dojechała cała i zdrowa) zwiedziliśmy najświeższą kolekcję w mieście......Muzeum Sztuki Współczesnej! po po od zewnątrz bryła bardzo minimalistyczna ciemny kryształ, ale w środku kozak! 8 poziomów sztuki...komunikacja wygodna..pion z 3 windami znajduje się na środku....wystawy na światowym poziomie :)....architektura też miód malina. Wystawa "bad painting - good art" powaliła nas na kolana.




[z zewnątrz]




[wewnątrz]




[wizytacja]

poniedziałek, 13 października 2008

spacer >> Donaukanal - Stephanplatz

kilka fotek ze spaceru po dzielni...wiedeńskiej


[Justizzentrum Wien Mitte]


[Hans Hollein meets Stephandom]


[kamieniczki wciśnięte]

to ptak...to samolot....to Coop Himmelb(l)au

[tak więc po długich poszukiwaniach wreszcie znaleźliśmy tego potwora przyczajonego na rogu kamienicy...wylądował sobie i siedzi....przyczajony niedaleko akademii sztuk pięknych..trochę z ziemi go mało widać...myślałem że będzie bardziej...ale wszystkie zdjęcia które ukazały się w prasie to niestety widoki z okien kamienic w pobliżu a szczególnie tej naprzeciwko...jeszcze tam się wbije :)







czwartek, 9 października 2008

dom "STOWODA"

[w niedzielne południe ryszyliśmy odwiedzić dom stowoda aka hundertwassera...trochę robi wrażenie ta mieszkaniówka...w szoku...nie wiadomo gdzie się patrzyć a drzewa rosnące na tym budynku sprawiają wrażenie eko-friendly-green-bug-hug.......ten budynek żyje :)
profeska jest..nie ma co!











nastukafszy...

poniedziałek, 6 października 2008

tam gdzie mieszkam razem z miśkoala

[pokoje ciasne ale własne trochę się nagimnastykować między walizką a szafą i łóżkiem ale dało się....łóżko całkiem oouurajt :) kaloryfer grzeje, ciepło w kapę będzie jak "dziadek mróz" przyjdzie i pomaluje mi szyby szronem.....no i tak szafeczki pakowne, na przeciwko moich drzwi znajduję się wejście do łaźni męskiej także blisko. szybko można umyć zęba i nie tylko...:D
wczoraj widziałem dobrego typa w szlafroczku od taty..takim czerwono-purpurowym heh :) prawie full-body od stóp do głów w nim był zawinięty, mył zęby aż mu się czapka trząsła....
co więcej...ja mam taki standard jakby, ale za to u Kamili to się przelewa, ma taras dosyć konkretny wchodzi 10 osób :)....jest fajny widok i słońce świeci,można sobie fajnie siedzieć na krzesełkach które były gratis....szkoda że takiego nie mam....]



szot na okno


szot na drzwi


szot na taras

sobota, 4 października 2008

pierwsze dni wiedeńskie...

od początku schody nie dość że miasto w szoku trochę tu wszystko jest większe...taki XXL Kraków, jest powiew zabytkową architekturą i troche freshowych wstrzyków.
w dodatku jakiś niewypał z akademikiem bo rzucili mnie zupełnie gdzie indziej niż miałem mieszkać, ale udało się to odkręcić...teraz centrum centrum. erazmusi są i to trochę ich...ale narazie powoli..każdy z dystansem...poznawanie-ściemnianie :)



fajne jest metro..można szybko się przetransportować gdzie się chce..PO po PO!